(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Co możesz uczynić kiedy wiesz że jakiś Twój krewniak,
wyglądający jak każdy z ludzi w tłumie, dybie na Twoje
życie i zamierza skrycie wbić Ci nóż w plecy. Wszakże
nie masz jak się przed nim bronić, bo nie wiesz kto w
otaczającym Cie tłumie jest właśnie nim. Zresztą nie
masz czym się bronić, bowiem pod każdym względem
dominuje on nad Tobą siłą, sprytem, oraz doświadczeniem
mordercy - nie mówiąc już że jest uzbrojony po zęby we wszelką
możliwą technikę służącą skrytemu zabijaniu. Prawdodpobnie więc
jedyne co mogłbyś uczynić, to starać się ukazać mu samemu
zezwierzęcenie jego zachowania, oraz liczyć że być
może owo "lustro" w jakim może on się sobie sam przyglądnąć,
a jakie mu uformują Twoje wyjaśnienia, wystarczą mu do
zrozumienia niewłaściwości jego zachowania.
Niniejsza strona wyjaśnia, że w takiej właśnie
sytuacji osoby wystawionej na wbicie noża w
plecy przez bandytę krewniaka jest praktycznie
każdy z nas. Dlatego wskazuje ona najważniejsze
zagrożenia jakie ów bandycki krewniak bez
przerwy nam stwarza, a także wskazuje najważniejsze
metody pokojowej obrony indywidualnej, jakimi
ciągle możemy się przed nim próbować bronić.
* * *
Proszę zwrócić uwagę, że niniejsza strona
dokonująca przeglądu metod wyniszczania
ludzi przez
szatańskich
UFOnautów, jest tylko jedną z całego szeregu
stron jakie sporządziłem aby demaskować
fakt doskonale ukrytej okupacji, nieustannego
rabunku, oraz zamęczania ludzkości przez
UFOnautów.
Inne podobne strony obejmują m.in. stronę
podsumowująca
dowody
na nieustranną obecność i działalność
szatańskich
UFOnautów na Ziemi, stronę o
UFOnautach-podmieńcach,
stronę
26ty dzień
o tsunami skrycie zaindukowanym
przez owych UFOnautów, stronę
ludobójcy
o zaistniałych w rzeczywistym życiu przypadkach wyniszczania
ludzi stosowanych na codzień przez owych szatańskich
UFOnautów, stronę o celowym zawaleniu przez UFO
dachu hali wystawowej w
Katowicach,
stronę o technicznym odparowaniu budynków
WTC
w Nowym Jorku przez UFO, stronę o
obsuwiskach ziemi i błota
inicjowanych technicznie przez UFOnautów,
a także strony o mechanizmie technicznego
sterowania pogodą i indukowania
huraganów
oraz
tornad
przez UFOnautów, włączając w to słynny
huragan
Katrina
który w 2005 roku zdewastował miasto New Orleans w USA.
(Pełny adres internetowy wskazywanych tu stron ukaże się w okienku adresowym
wyszukiwarki po kliknięciu na ich linki w tekście wyróżniane kolorem zielonym.)
Część A:
Ludzkość wcale nie zdaje sobie z tego
sprawy, że w jej gronie ukrywa się
szatański
wróg który nie szczędzi wysiłków aby za wszelką
cenę wyniszczyć ludzi i odesłać naszą cywilizację
z powrotem na drzewa i do jaskiń:
#A1.
Czy wiesz że w kosmosie masz wrogich sobie krewniaków, obecnie nazywanych
"UFOnautami", zaś dawniej "diabłami", których nie byłbyś w stanie odróżnić wyglądem
od typowych ludzi, a którzy nie mogą się doczekać aby skrycie Cię zamordować:
Problem ze sytuacją opisaną we wstępie jest
taki, że faktycznie śmiercią zagrożony jest każdy
z nas. Jak to bowiem udowadnia implant
widoczny na nodze każdego mieszkańca
Ziemi, zdjęcie którego to implantu pokazane
jest na pierwszej fotografii ze strony
UFOnauci,
dosłownie każdy z nas jest nieustannie
rabowany, eksploatowany, oraz analizowany
jako kandydat do odstrzału. (Owe powtarzalne
oszacowania naszego zakwalifikowania do
eksploatacji lub do odstrzału dokonywane są
poprzez analizy naszego zachowania oraz
naszej przydatności dla eksploatowania
przez kosmicznych krewniaków ludzkości
obecnie zwanych "UFOnautami", zaś kiedyś
zwanych "diabłami".) Jeśli zaś ktoś nie wypełnia
jakichś tam wymogów owych UFOnautów,
albo im w czymś podpadnie, wówczas po
prostu jest skrycie mordowany.
Niniejsza strona internetowa wyjaśnia
najważniejsze ze sposóbów, na jakie owo
skryte mordowanie ludzi jest dokonywane
przez naszych bandyckich krewniaków z
kosmosu.
Szokującym następstwem analiz tego systematycznego
mordowania ludzi, a także innych niecności
popełnianych na Ziemi przez UFOnautów,
jest uświadomienie sobie, że faktycznie w
twierdzeniach średniowiecznych ludzi zawarta
jest głęboka prawda. Jak bowiem nam wiadomo,
w średniowieczu praktycznie każde nieszczęście
ludzie przypisywali skrytej działalności "diabłów".
Totalizm
zaś udowodnił już formalnie, że owe dawne
"diabły" to faktycznie dzisiejsi "UFOnauci".
(Ów formalny dowód naukowy na fakt, że "religijne
diabły to dzisiejsi UFOnauci", opublikowany został
w podrozdziale V9.1 z tomu 16 monografii
[1/4].
Bezpłatne egzemplarze monografii [1/4] dostępne
są m.in. za pośrednictwem menu z niniejszej
strony.) Czyli jeśli te średniowieczne twierdzenia
ludzi przetłumaczy się na dzisiejszy język,
oznaczają one po prostu że "praktycznie
za każdym nieszczęściem dotykającym ludzi,
stoją skryte działania niewidzialnych dla nas
UFOnautów".
Jak się okazuje, istnieją racjonalne powody dla
których UFOnauci tak zawzięcie, chociaż w sposób
skryty, wyniszczają ludzkość. Powody te wyjaśniłem
wyczerpująco w podrozdziale A3 z tomu 1 monografii
[1/4]. Podsumowałem je także skrótowo na odrębnej
stronie internetowej o nazwie
"zło",
która jest łatwo dostępna za pośrednictwem "Menu 2" lub
"Menu 4".
Gdyby zaś powody te w ogromnym skrócie podsumować tutaj,
to sprowadzają się one do faktu, że rozwój techniczny ludzkości
zagraża urwaniem się dla UFOnautów niezliczonych korzyści
które ich cywilizacje wyciągają ze skrytej eksploatacji ludzkości.
(Tj. z eksploatacji ludzi uprowadzanych nocami przez UFOnautów
do wehikułów UFO, gdzie ludzi tych pod hipnozą UFOnauci
rabują z ich surowców biologicznych, np. ze spermy, ovule,
energii moralnej, itp.)
Aby więc nie dopuścić do takiego rozwinięcia się nauki i
techniki na Ziemi, że ludzie byliby w stanie odkryć niewidzialną
dla gołych oczu okupację i eksploatację ludzkości przez
UFOnautów, UFOnauci zdecydowali się zniszczyć obecną
cywilizację techniczną na Ziemi. Dlatego atakują tą cywilizację
na wszelkie możliwe sposoby, zaledwie mała część z których
jest opisana na tej stronie internetowej. Warto przy tym dodać, że takiego dokumentnego
zniszczenia cywilizacji ziemskiej UFOnauci już raz dokonali
około 12.5 tysięcy lat temu. Spowodowali oni wówczas, że
ludzkość powróciła na drzewa i do jaskiń, oraz zmuszona
była do zaczynania wszystkiego od samego początka.
A w czasach tamtego zniszczenia ludzkość była nawet znacznie
bardziej rozwinięta technicznie niż jest obecnie. To właśnie
pozostałości tamtej dawnej cywilizacji ludzkiej opisuje
Erich von Däniken w swoich książkach. Bada je też
prześladowana przez oficjalną naukę prywatna ogranizacja
badawcza nazywająca siebie "Ancient Astronauts Society".
Kilka informacji na jej temat opisanych zostało na odrębnej
stronie internetowej o
dowodach aktywności UFO na Ziemi.
Istnieje ogromna liczba dowodów na fakt, że
UFOnauci ukrywają się poza każdym nieszczęściem
jakie dotyka ludzi. Są oni odpowiedzialni praktycznie
za wszystko co złego ludzkości się przydarzyło,
począwszy od każdego tornada i niemal każdego
huraganu, tajfunu, czy trzęsienia Ziemi, poprzez
zamordowanie J. F. Kennedego czy M. L. Kinga,
powstawanie i utrzymywanie się opresyjnych
rządów, utrzymywanie całych narodów w ciemnocie
i zacofaniu, a skończywszy na obu wojnach
światowych, praktycznie wszystkich wojnach
lokalnych, jak również na najnowszym zjawisku
religijnego terroryzmu. Wszakże przy bliższej analizie
wszystkie te zdarzenia wykazują w sobie obecność atrybutów
które są unikalne właśnie do metod działania UFOnautów.
Materiał dowodowy który udokumentował ukrywanie
się UFOnautów poza najważniejszymi kataklizmami,
nieszczęściami, oraz agresjami, zaistniałymi na Ziemi
już po 2000 roku, zaprezentowany został systematycznie
na tej stronie, oraz na stronach z niej powoływanych.
Niniejsza strona dokonuje systematycznego
przeglądu najważniejszych metod i narzędzi
za pomocą jakich UFOnauci skrycie wyniszczają
i zamęczają zarówno całą naszą cywilizację,
jak i indywidualnych ludzi. Narzędzia te UFOnauci
skrycie wypracowali przeciwko ludzkości
i obecnie zaczynają spuszczać z uwięzi
niemal na codzień. Odnotujmy z owego
wykazu, że UFOnauci używają przeciwko
nam wyłącznie takich metod niszczenia,
które dla większości ludzi wyglądają jak
przypadkowe choroby, wypadki, zbiegi
okoliczności, akty terroryzmu, ludzkie
sabotaże, działanie sił natury, itp. - znaczy
wyglądają jak wszystko inne poza tym
czym faktycznie są, czyli skrytym atakowaniem
ludzkości i ludzi przez szatańskich UFOnautów.
UFOnautom chodzi bowiem o to, aby ludzie nie
zorientowali się że UFOnauci systematycznie
wyniszczają ich cywilizację, a stąd aby ludzie
nie zaczęli się bronić.
Efekty działania niektórych z tych narzędzi
wyniszczania ludzkości przez UFOnautów są
już omówione na niniejszej stronie internetowej.
Inne są omówione na innych stronach
wskazywanych z niniejszej zielonymi linkami.
W kilku przypadkach omówienie tych efektów
zawarte jest także w treści monografii tutaj
wskazywanych.
Warto tu odnotować, że skrótowe podsumowanie
każdej metody i narzędzia wyniszczania oraz
umęczania ludzkości omawianych na niniejszej
stronie, tyle że dokonane z odmiennych punktów
widzenia, zaprezentowane zostało także na dwóch
innych stronach internetowych, mianowicie
w punkcie #4 strony internetowej
ludobójcy,
oraz w pozycji #20 z odrębnej strony internetowej
26ty dzień.
* * *
Skoro już sobie wyjaśniliśmy że: (a) UFOnauci
mają powód aby nas wyniszczać, (b) są
wystarczająco zezwierzęceni aby nie mieć
żadnych oporów wewnętrznych przeciwko
podejmowaniu naszego systematycznego
wyniszczania, (c) jako nasi najbliźsi krewniacy,
swym wygladem są aż tak identyczni do nas
że nikt ich nie poznaje kiedy
pozują
na naszych przywódców i przełożonych aby tym lepiej
owym wyniszczaniem kierować, a także (d)
mają takie metody i narzędzia owego wyniszczania
jakie pozwalają im dokonywać zniszczeń
w sposób trudny dla nas do rozpoznania,
teraz możemy przystąpić do systematycznego
zapoznawania się z każdą grupą ichnich metod
i narzędzi naszego wyniszczania. Zacznijmy
od zapoznania się z najbardziej przerażającą
z nich, jaką jest zbrodnicza "maszyna UFOnautów
do celowego indukowania raka".
#A2.
Z czego wynika owa nieopisana
szatańskość
UFOnautów, z powodu której kiedyś nazywano ich "diabłami",
zaś przez którą obecnie starają się oni całkowicie wyniszczyć ludzkość:
Motto:
"UFOnautów wcale nie nazywano kiedyś 'diabłami' ponieważ urodzili się
już szatańscy. Ich niewypowiedziana szatańskość wynika z ich 'uwięzionej
nieśmiertelności' urzeczywistnianej w odartym z moralności społeczeństwie."
Jeśli studiuje się dawne opisy "diabłów" - czyli
dzisiejszych UFOnautów, wówczas szokuje
nas głębia zła i zezwierzęcenia jaką istoty te
kiedyś ludziom ujawniały. Z drugiej strony,
kochając innych oraz samemu żyjąc w
otoczeniu kochających ich ludzi, wielu
obecnych mieszkańców Ziemi uważa te
dawne opisy szatańskości diabłów-UFOnautów
za wysoce przesadzone. Szczególnie
że z raportów ludzi uprowadzanych na statki
owych krwiopijnych istot wraca do nas
propagandowy ich obraz, w którym są
oni jakoby uprzejmi i rzekomo pokojowo
nastawieni. Ponieważ zaś jednocześnie
mechanizm jaki wywołuje ową szatańskość
diabłów-UFOnautów ciagle pozostaje ludziom
nieznany, niemal nikt z ludzi nie jest w stanie
zaakceptować ani zrozumieć, że owa
szatańskość UFOnautów faktycznie istnieje, oraz że
posiada ona racjonalne i wyjaśnialne pochodzenie.
Dlatego w niniejszym punkcie postaram się wyjaśnić
mechanizm który powoduje że UFOnauci
faktycznie są nawet jeszcze bardziej szatańscy
niż znamy to z danych opisów "diabłów". Tyle
że jednocześnie owo bandyckie społeczeństwo
z jakiego się oni wywodzą, wytrenowało w nich
umiejętność aby dobrze ukrywali swoją
faktyczną potworność.
Szatańskość UFOnautów wynika bezpośrednio
z faktu, że są oni w posiadaniu
wehikułów czasu
opisywanych na odrębnej stronie internetowej, oraz że używają
oni owych wehikułów czasu do unikania śmierci
poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do tylu
do lat swojej młodości. Takie zaś powtarzalne
cofanie się w czasie do tyłu prowadzi do tzw.
"uwięzionej nieśmiertelności". Owa "uwięziona
nieśmiertelność" ma jednak to do siebie, że daje
ona szczęście tylko tym ludziom którzy przed cofnięciem
swego czasu do lat własnej młodości osiągnęli stan tzw.
totaliztycznej nirwany.
Jednak planeta UFOnautów w chwili zbudowania
pierwszych wehikułów czasu była zbyt niemoralna
aby jej mieszkańcy byli w stanie nirwanę ową
osiągać. W rezultacie więc zamiast szczęścia,
owa "uwięziona nieśmiertelność" przyniosła UFOnautom
męki, cierpienia, oraz wieczystą nieszczęśliwość.
Wszakże mając wehikuły czasu do swojej dyspozycji
UFOnauci nie są w stanie powstrzymać się przed
unikaniem śmierci poprzez powtarzalne cofanie
się w czasie do lat swojej młodości, jednocześnie
jednak każde takie cofnięcie się w czasie do tyłu czyni
ich coraz bardziej nieszczęśliwymi. Wynikiem
więc jest, że z każdym powrotem w czasie do lat
młodości stają się oni coraz bardziej źli, aż do
poziomu że każdy z nich faktycznie zasługuje na miano
"diabła" czy "Szatana". Poniżej wyjaśnię więc teraz
krok po kroku, jak owa nieskończona głębia zła
UFOnautów-diabłów powstała i z czasem się pogłębiała.
Wyobraźmy sobie przez chwilę planetę
gdzieś przy dalekiej gwieździe, na której
obecni UFOnauci żyli kiedyś w czasach
tuż przed wejściem w posiadanie swoich
wehikułów czasu. Na owej planecie życie
prawdopodobnie było podobne jak to które
dzisiaj panuje na Ziemi. Znaczy jej mieszkańcy
zadreptywali się nawzajem w pogoni za
pieniądzem i za bogactwem. Na ulicach było
niebezpiecznie. Wszakże wszystkie formy życia publicznego
owej planety uczyły ludzi wyłącznie bandytyzmu,
wzajemnego wyzysku, oraz braku skrupułów.
W zawód polityków wpisany był obowiązek okłamywnia.
W domach też tam było niewesoło. W telewizji
wszakże pokazywano wyłącznie zabijanie,
morderstwa, torturowanie, śmierć, zniszczenia, itp.
Dzieci zabawiały się jedynie narzędziami do
zasiewania śmierci i zniszczenia. Natomiast rodzice
zupełnie stracili kontrolę nad wychowaniem własych
dzieci, bo państwo ustanowiło tam prawa karzące
surowo rodziców za każdą próbę wyegzekwowania
dyscypliny od swoich pociech. (Tj. prawa w rodzaju
owego "zakazu dawania klapsa", który to zakaz w listopadzie
2006 roku ustanawiany został przez parlament
Nowej Zelandii - patrz artykuł "Smacking ban
gets the votes to become law", tj. "Zakaz dawania
klapsa otrzymał głosy aby stać się prawem",
ze strony A1 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie datowane w czwartek (Thursday), November 21, 2006.)
Oczywiście, taka sytuacja społeczna wywierała
niszczycielski skutek na psychikę mieszkańców tamtej
planety. Wszakże niemal wszystko co chcieli oni
osiągnąć w swoim życiu przestawało im wychodzić.
Społeczeństwo w jakim żyli im to bowiem uniemożliwiało.
Byli więc bez przerwy nieszczęśliwi. Ponadto cały
czas żyli w strachu, niepewności jutra, sfrustrowaniu,
stresie, psychologicznych mękach, oraz rozczarowaniu
do wszystkiego. W rezultacie, w ich duszach przez całe
życie narastało poczucie nieszczęśliwości, zgorzknienia,
rozczarowania, przekorności, chęci zemsty, itp.
Na stare lata każdy z mieszkańców owej cywilizacji
stawał się psychopatą, do którego "bez kija nie
podchodź". Znaczy każdy starszy człowiek był
tam rozczarowanym życiem zrzędą, nudzierzem,
pierdołą, przeszkadzaczem, złośliwcem,
nieszczęśliwcem, itp. Oczywiście, każdy był
taki tylko w środku. Na zewnątrz musiał bowiem
udawać że się uśmiecha i musiał zachowywać
się grzecznie - wszakże otrzymanie pracy i życie
społeczne tego wymagało. Kiedy jednak policjant
ani przełożony na nich nie patrzył, ów potwór jaki
w każdym z nich się ukrywał wychodził na zewnątrz.
W takiej oto sytuacji owa cywilizacja nagle weszła
w posiadanie wehikułów czasu. Każdy z jej mieszkańców
mógł więc przenieść wówczas swój charakter starego
złośliwca, zrzędy, nudziarza, nieszczęśnika, itp., do
młodego ciała - tak jak dla "uwięzionej nieśmiertelności"
jest to opisane w punkcie #B7 strony o
wehikułach czasu.
Nagle więc cała owa cywilizacja zaludniła się ludźmi o młodych
ciałach, którzy jednak mieli w sobie osobowość i charakter owych
starych, nieszczęśliwych, złośliwych i dyszących zemstą
starców. W rezultacie tego, niemoralność, szatańskość,
złośliwość, bandytyzm, oraz bezpardonowość całego
owego moralnie chorego społeczeństwa jeszcze
bardziej się pogłębiły. Życie na owej planecie stało
się prawdziwym piekłem. Wszakże każdy z jej
mieszkańców przekształcił się w potwora przesiąkniętego
niewyobrażalną dla nas szatańskością. Na dodatek
potwór ten zmuszony był butelkować swoje prawdziwe
uczucia. Wszakże społeczeństwo w jakim żył wymagało
aby bez przerwy się uśmiechał i zachowywał grzecznie.
Oczywiście, ów cykl pogłębiania ich szatańskości nigdy
się nie skończył. Jest on wszakże pogłębiany z każdym
cyklem cofania się mieszkańców owej planety w czasie
do tyłu do okresu swojej młodości, tak jak to się czyni
dla zrealizowania "uwięzionej nieśmiertelności".
Z takiej oto cywilizacji wywodzą się UFOnauci którzy
od niepamiętnych czasów sekretnie przylatują na
Ziemię. Nic dziwnego że nasi przodkowie nazywali
ich "diabłami". Takimi też istotami są owi
podmieńcy
którzy trzymają w swoich rękach wszelkie kluczowe
stanowiska na Ziemi. Aczkolwiek wytrenowani są oni
aby dla niepoznaki udawać grzecznych i cywilizowanych,
faktycznej głębi ich zdziczenia i zła po prostu ludziom nie
daje się nawet opisać. Teraz owi wyglądający identycznie
jak ludzie UFOnauci-podmieńcy tak rządzą ludzkością,
aby było absolutnie pewnym, że ludzkość stanie się
również podobnie szatańska i podobnie nieszczęśliwa
jak są oni sami. To dlatego bez przerwy szerzą oni na
Ziemi śmierć, moderstwa, cierpienia, zniszczenia, wojny,
klęski, ucisk, itd., itp.
Głębi szatańskości UFOnautów nie daje się ani
wyrazić żadnymi słowami, ani ogarnąć naszą
wyobraźnią, ani też przyrównać do
czegokolwiek co znamy na Ziemi. Aby ją choćby
częściowo ogarnąć, należy sobie uświadomić,
że wszystko zło jakie dzieje się na Ziemi, oryginalnie
wywodzi się właśnie od owych UFOnautów. Nie
na darmo dawniej ludzi nazywali ich "diabłami".
Przykładowo, to ich wehikuły UFO wyrządzają
ludziom skrycie wszelkie owo zło jakie opisane
zostało na stronie o
zniszczeniowym użyciu wehikułów UFO.
To także oni powodują wszelkie zło które opisane
zostało na stronach
bandyci wśród nas,
WTC,
26ty dzień,
Columbia,
obsuwiska ziemi i błota,
Katowice,
Katrina,
tornada,
huragany,
plaga,
Możajski,
ewolucja,
oraz
ludobójcy.
Co jednak najgorsze, wszelkie to zło UFOnauci wyrządzają
ludziom faktycznie bez logicznego uzasadnienia ani bez potrzeby.
Znaczy ot tak wyłącznie z "dobroci ich szatańskiego serca", oraz
tylko po to aby nasycić swoje żądze zasiewania zniszczenia
oraz wyrządzania bólu i krzywdy swoim krewniakom z Ziemi.
Aby uzyskać choćby przybliżone pojęcie o
ilościowym poziomie szatańskości UFOnautów,
możemy użyć do tego zasady aproksymacji.
W tym celu najpierw trzeba sobie przypomnieć
największego starego pierdołę jakiego tylko
spotkaliśmy na Ziemi w całym naszym życiu.
Znaczy przypomnieć sobie najbardziej
niemoralnego i przykrego w obcowaniu
starego zrzędę, złośliwca, zazdrośnika, sknerę,
nudziarza, itp., na jakiego natknęliśmy się w
naszym życiu. Chodzi bowiem o to, że w szatańskim
społeczeństwie UFOnautów każdy starzec po
przeżyciu jednego życia będzie miał charakter
i osobowość co najmniej tak wypaczoną
jak ów nasz największy ziemski pierdoła.
Następnie z owych charakterem największego
starego pierdoły jakiego tylko znamy,
porównać musimy czar i wrodzoną moralność
przeciętnego maleńkiego dziecka. To porównanie
da nam bowiem pojęcie jak bardzo charakter
człowieka może się wypaczyć w przeciągu tylko
jednego życia. W końcu ową różnicę moralności,
charakterów i osobowości starego pierdoły oraz dziecka
należy pomnożyć przez liczbę około 1000 - bo tyle
razy w przybliżeniu każdy z UFOnautów okupujących
teraz Ziemię powtarzał już swoje życie i pogłębiał
tym powtarzaniem poziom wypaczenia swojej
moralności, charakteru i osobowości. Kiedy to
uczynimy, będziemy mieli jakieś zgrubne pojęcie
jak szatańscy są UFOnauci skrycie okupujący
Ziemię. Będziemy także rozumieli dlaczego
nasi przodkowie nazywali ich "diabłami", oraz
dlaczego owym "diabłom" sprawia ogromną
przyjemność mordowanie ludzi oraz sprowadzanie
najróżniejszych nieszczęść na ludzkość.
Warto też wiedzieć, że UFOnauci są szatańscy
nie tylko w odniesieniu do ludzi, ale również i w
stosunkach pomiędzy sobą. Jak bowiem wynika
to z moich kontaktów z nimi, zdecydowania
większosć UFOnautów jest okłamywana przez swoich
przełożonych w nawet najbardziej podstawowych
sprawach. Przykładowo, na przekór że każdy z
nich używa wehikułów czasu, tylko nieliczni są
uważani za wystarczająco godnych zaufania aby
ich poinformować jak wehikuły czasu naprawdę
działają. W rezultacie większość UFOnautów okupujących
Ziemię dowiaduje się o działaniu wehikułów czasu
dopiero po przeczytaniu moich opracowań. Nie
mają oni też zupełnie pojęcia o istnieniu "faktycznej
nieśmiertelności" opisanej w części D strony o
wehikułach czasu,
ani o możliwości budowy wehikułów czasu które
taką faktyczną nieśmiertelność urzeczywistniają.
I to na przekór że od niepamiętnych czasów owa
nadrzędna kategoria wehikułów czasu jest już
używana we wszechświecie. (Tyle że przez
cywilizacje które nie należą do bandyckiej
konfederacji UFOnautów.) Nie będą tu już
wyjaśniał faktu, że na temat Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
totalizmu, oraz roli
totaliztycznej nirwany
w uzyskiwaniu wiecznej
szczęśliwości UFOnauci również dowiedzieli się
dopiero z moich opracowań - choć mogli być o tym
poinformowani przez własnych decydentów i naukowców
jacy znają te sprawy już od tysiącleci.
Wiedząc z powyższych opisów, jak szatańscy są
UFOnauci, oraz skąd owa ich szatańskość się
bierze, nie powinno nas teraz dziwić, że "z czystej
potworności ich serc" bez przerwy ponawiali oni
będą wysiłki aby przysłać nam na Ziemię swego
szatańskiego Antychrysta. Wszakże dla tych szatańskich
istot nie ma już większej przyjemności od ujrzenia
jak ludzie cierpią z ich powodu!
Powyższy powód dla którego UFOnauci są aż tak szatańscy
i złośliwi jest także wyjaśniony dokładniej w
punkcie #C9 odrębnej strony internetowej o
wehikułach czasu.
Część B:
Skryte mordowanie indywidualnych ludzi przez
szatańskich
UFOnautów za pomocą "maszyny do indukowania raka":
Francuzi mają swoją gilotynę. Amerykanie
mają swoje krzesło elektryczne. Zaś UFOnauci
mają swoją "maszynę do indukowania raka".
W przeciwieństwie jednak do ludzi którzy
typowo dokonują egzekucji po publicznym
sądzie, UFOnauci mordują swoją maszyną
w sposób skryty. W większości przypadków
nawet same ofiary tych morderstw
nie mają pojęcia że zostały poddane
egzekucji. W niniejszej części B tej strony
zostanie podane, lub wskazane w innych
źródłach pisanych, nieco więcej szczegółów
na temat owej morderczej maszyny UFOnautów.
Zanim jednak przejdziemy do omawiania
tej maszyny, najpierw w części A
musieliśmy sobie krótko przypomnieć
dlaczego Ty sam czytelniku jesteś również
zagrożony tą maszyną, z jakiego powodu
UFOnauci masowo wymordowują obecnie
ludzi, w jaki sposób takiego mordowania
dokonują, oraz dlaczego tego mordowania
dokonują skrycie, nocami, jak przystało na
szatańsko
przebiegłych bandytów.
#B1.
UFOnauci
zademonstrowali uprowadzanym ludziom swoją "maszynę do indukowania raka":
W podrozdziale O5.3.3 z tomu 12 monografii
[1/4],
opisany jest raport osoby uprowadzonej do
wnętrza UFO. Raport ten opisuje zademonstrowaną
mu w UFO "maszynę do wywoływania raka".
UFOnauci straszą tą niektórych nieposłusznych im
ludzi, demonstrując, że wywołanie u kogoś raka
jest jedynie sprawą skierowania na kogoś tej maszyny.
Skrótowo raport ten jest również omówiony w
punkcie #77 z podrozdziału A4 tomu 1 tej samej
monografii [1/4].
Maszyna UFOnautów do indukowania raka jest
dosyć niezwykła. Działa ona bowiem w obu
kierunkach. Jest więc w stanie zarówno zaindukować
w kimś raka, jak również wyeliminować go - jeśli
z badań przyszłości UFOnauci odkryją że jego
zaindukowania zadziałało na ich niekorzyść.
Faktycznie to UFOnauci zademonstrowali jej
działanie w obu kierunkach owej osobie która
raportowała mi istnienie tej maszyny - tj.
najpierw wywołali w niej raka, potem zaś go
usunęli. Takie dwukierunkowe działanie owej
morderczej maszyny czyni z jej użycia podwójnie niemoralne
działanie. Nie tylko bowiem że UFOnauci indukują
w kimś śmiertelnego raka z użyciem tej maszyny,
ale na dodatek z premedytacją pozwalają potem temu
komuś umrzeć na owego raka - chociaż w każdym
momencie byli w stanie raka tego powstrzymać i
wyeliminować. Faktycznie też z tego co zdołałem
ustalić na temat metod działania UFOnautów,
praktycznie wszystko co oni nam czynią
zawsze dokonują to w taki sposób, że w każdym
momencie czasowym są potem w stanie odwrócić
tego skutki - jeśli owe skutki okażą się im nie na rękę.
Nawet znane są mi przypadki że po spowodowaniu
czyjejś śmierci UFOnauci potem przywracali tego
kogoś ponownie do życia (po opisy kilku takich
przypadków dla których osobiście znałem ludzi
jacy ich doświadczyli, patrz podrozdział I4.1.1 z
tomu 5 monografii [1/4] - patrz tam punkt #4D).
Na przekór że wielu moich współpracowników
nagle i tajemniczo umarło na raka - najprawdopodobniej
zabitych przez UFOnautów właśnie ową "maszyną
do indukowania raka", dotychczas nie miałem
niemal żadnych danych na temat efektów jej
użycia i sposobu jej działania. Dopiero śmierć
mojego ukochanego kota Teecee, opisana w
punkcie #B3 poniżej, dostarczyła mi pierwszych
takich danych. Obecnie jestem więc już w stanie
przytoczyć opisy co się dzieje po tym jak UFOnauci
na kimś tą morderczą maszynę użyją.
Faktycznie też obecnie, kiedy poznałem już objawy
użycia na kimś owej morderczej maszyny,
okazuje się że wcześniej zetknąłem się już
ze sporą liczbą przypadków ludzi którzy
wykazywali objawy użycia na nich tej szatańskiej
maszyny. Tyle tylko, że nie wiedząc co owe
przypadki sobą reprezentują, dla większości
z nich nie zachowałem ich opisów ani danych
bibliograficznych publikacji jakie je prezentowały.
Jedyny z nich, jakiego relatywnie dokładny opis
włączyłem do jednej ze swoich stron, to masowe
śmierci robotników pracujących przy odgruzowywaniu
miejsca gdzie wehikuł UFO odparował budynki
WTC w Nowym Jorku. Opisy te przytoczone są
w punkcie #2 odrębnej strony internetowej o
odparowaniu gmachów WTC przez UFO.
#B2.
Konkretne przypadki ludzi zamordowanych przez
UFOnautów
poprzez techniczne zaindukowanie w nich raka ową maszyną:
Jak też się okazuje, jedynie z małego grona
osób których ja osobiście znałem, aż cały szereg
ludzi zostało zamordowanych prawdopodobnie
właśnie poprzez użycie owej maszyny do indukowania
raka. Niestety, w czasach kiedy miałem dostęp do
danych na ich temat nie zgromadziłem szczegółowych
opisów ich wszystkich symptomów. Teraz zaś
na to jest już za późno. Jedyne co opisałem
to ogólne przypadki stwierdzające co z nimi
generalnie się stało. Przypadki te zostały
zaprezentowane na kilku moich stronach internetowych,
a także w monografii [1/4]. Aby poznać losy
niektórych z nich, warto zaglądnąć do punktu
#2 strony internetowej o
Nowej Zelandii,
a także do punktów #77 i #78 z podrozdziału
A3 w tomie 1 monografii
[1/4].
(Monografia ta daje się sprowadzić bezpłatnie za
pośrednictwem niniejszej strony internetowej, a
taże całego szeregu innych stron wyszczególnionych
w "Menu 4".)
#B3.
Jak "Teecee", czyli mój czworonożny przyjaciel, towarzysz i nauczyciel, został
zamordowany "maszyną
UFOnautów
do wywoływania raka", oraz jakie nauki wynikają dla nas wszystkich z jego bolesnej śmierci:
Motto:
"Ukochany Teecee - byłeś taki niewielki, jednak dla mnie byłeś jak cały świat."
Ci czytelnicy którzy interesują się moimi
losami, wiedzą zapewne że od dnia 23
września 2005 roku jestem bezrobotnym.
Z uwagi też na moje uparte demaskowanie
sekretnej okupacji Ziemi przez UFOnautów,
UFOnauci ci użyli swojej maszyny organizacyjnej
oraz wpływów abym nie znalazł już następnej
pracy. Zresztą nawet i bez nich, znalezienie
pracy byłoby bardzo trudne. Wszakże w
dzisiejszych czasach niemal nikt nie
chce już zatrudniać osobę po 60-tce.
Nie wspominając już o fakcie, że ja
nie tylko poszukuję źródła zarobku i
utrzymania, ale również
specjalnego rodzaju pracy
w której mógłbym prowadzić prace badawczo-rozwojowe
nad którymś z urządzeń mojego wynalazku,
przykładowo nad
ogniwem telekinetycznym
albo nad
komorą oscylacyjną.
Od czasu kiedy zostałem bezrobotnym nie mam
wielu zajęć. Gdyby pozwolono mi pobierać zasiłek
dla bezrobotnych zapewne musiałbym wykonywać
ewentualne prace dla miasta (do jakich za pobieranie
zasiłku dla bezrobotnych mógłbym czasami być
powoływany). Jednak instytucja ustanowiona w
Nowej Zelandii do rozdzielania zasiłków dla
bezrobotnych udowodniła mi, że zgodnie z
prawem nowozelandzkim zasiłek taki wcale
mi się nie należy. (Zresztą nie tylko mi.
Politykom w Nowej Zelandii zależy
aby mogli chwalić się w przemówieniach
że utrzymują niskie bezrobocie, które oni
sami definiują NIE jako liczbę ludzi
pozostających bez pracy, a jako liczbę ludzi
którzy w owym kraju pobierają zasiłek dla bezrobotnych.)
Dlatego ostatnio nie mam praktycznie niemal
żadnych obowiązków do wykonywania.
Gro swojego czasu spędzam więc w domu
przy komputerze lub nad książkami, prowadząc
naukowe dociekania i pracując nad udokonalaniem
owych licznych stron internetowych jakie autoryzuję.
W domu zaś przez większość czasu moim jedynym
towarzyszem był kot zwany "Teecee". Teecee był wspaniałym
kotem, wigornym i pełnym życia. Wszakże w
chwili śmierci miał niecałe 8 lat, był więc w swoim
najlepszym wieku. Był on duży, ważył przeciętnie
8.6 kilograma. Był także bardzo piękny o puszystym,
miękkim, oraz ogromnie przyjemnym w dotyku futrze.
Czasami nazywałem go "Teecee Golden Eye" bo
miał takie piękne złote oczy. Innym razem nazywałem
go "Tiger-Tiger" bo wyglądał jak mały tygrys.
Lubił polować, jednak nigdy nie zabijał ani nie
poturbował tego co udało mu się schwycić, a przynosił
to i oddawał w darze. Nawet motyle łapał tak
delikatnie, że kiedy po ich przyniesieniu w darze
puszczałem je wolno, odlatywaly bez najmniejszych
trudności. Ponieważ był on moim głównym
towarzyszem przez większość dnia, zżyliśmy się
ogromnie. Wszystko co wypadało mi czynić, zawsze
czyniliśmy razem - ja i on. On zawsze też maszerował
ze mną ufnie u mojego boku, bardziej jak pies niż jak
kot, z ogonem dumnie wyprostowanym prosto w górę.
Wiedział że jest ogromnie kochany i odwzajemniał tą miłość.
Bezgranicznie też ufał że jest bezpieczny w mojej
obecności i pod moją opieką - przepraszam Cię
Teecee, że zawiodłem Twoje zaufanie i nie zdołałem
Cię jednak uchronić przed zemstą zezwierzęconych
UFOnautów. Nawet kiedy pracowałem przy moim
komputerze, lubiał czasami usiąść na moich kolanach
i z zainteresowaniem przyglądnąć się ekranowi.
Jako że często z nim "rozmawiałem", wyrobił w
sobie zrozumienie dla wielu słów i reagował we
sposób właściwy dla ich znaczenia. Faktycznie to
oceniałem, że z uwagi na jego niemal ludzkie
traktowanie jakie otrzymywał, osiągnął on inteligencję
kilkuletniego dziecka.
Zdjęcie mojego ukochanego Teecee pokazuję
jako "Fot. #B1" poniżej. Proszę zwrócić tam uwagę
na poupalane końcówki jego uszów. Jak ze zdjęcia
tego widać, nawet na jeden dzień przed swoją
śmiercią Teecee wyglądał dumnie i pięknie,
zaś jego rysy były pełne wyrazu odwzajemnianej
miłości.
Zapowiedź że coś się święci uzyskałem z komentarzy
do mojego bloga
totalizm.blox.pl/html.
Blog ów otwarłem aby istniał jakiś kanał dialogu i
porozumienia z okupującymi ziemię UFOnautami.
Jak też się okazało, większość komentarzy do niego
faktycznie wpisywana była przez UFOnautów. Niestety,
od jakiegoś czasu UFOnauci ci zaczęli wykorzystywać
ów blog głównie jaki forum coraz bardziej niecenzuralnych
napaści na moją osobę oraz na
totalizm.
Początkowo deletowałem owe niecenzuralne wypowiedzi.
Z czasem jednak było ich aż tak dużo, zaś ich język
aż tak obraźliwy i wulgarny, że w dniu 13 września
2006 roku zmuszony zostałem aby zamknąć dalsze
komentowanie owego bloga. Tuż przed zamknięciem
owych komentarzy, trzech UFOnautów wpisało pod
owym blogiem dosyć wymowny komentarz. Dokładnych
słów teraz już nie pamiętam, wszakże komentarze te
wydeletowałem. Jednak wyrażało to coś wzdłuż linii,
że to już rok minął jak spowodowali wyrzucenie mnie
z pracy, oraz że chociaż nie otrzymuję żadnego zasiłku
dla bezrobotnych jakoś nadal nie kwiczę z braku środków
do życia. Trzeba więc mnie "załatwić" finansowo na
jakiś inny sposób.
Czytając owe komentarze nie miałem jeszcze pojęcia,
że w celu owego finansowego "załatwienia" mnie,
UFOnauci użyją najbardziej zezwierzęcony i barbarzyński
sposób jaki tylko daje się komuś wymyślić. Mianowicie
że zamordują mi Teecee - mojego czworonożnego
towarzysza i słoneczko moich dni. Wszakże jako wyznawcy
totalizmu,
który w myśl owej filozofii stara się kochać i rozumieć
nawet swoich wrogów i prześladowców, w głowie
mi nie może się pomieścić, że aby zemścić się
na kimś, UFOnauci mogą faktycznie skrzywdzić
kogoś zupełnie innego niż bezpośredni adresat
ich zemsty. Wprawdzie podczas profesury
na Cyprze poznałem tureckie przysłowie "jeśli
nie możesz zbić sąsiada - zbij jeg osła".
Jednak ideę przewodnią tego przysłowia uważałem
za odpowiednią tylko dla zdziczałych nomadów
z pustyni, jednak nie nie dla reprezentantów
cywilizacji kosmicznej liczącej już ponad 500
milionów lat, oraz na dodatek będącej najbliższymi
kosmicznymi krewniakami ludzkości.
Trzeba tu przyznać, że zanim UFOnauci kogoś
zaczynają niszczyć, przedtem doskonale wybierają
obiekt swego zamachu. Moim zdaniem wybrali
oni mojego Teecee do zamordowania aż dla
kilku powodów. Najważniejszym z nich zapewne
było, że wiedzieli o mojej miłości do tego
kota. Mordując go osiągali więc za jednym
zamachem aż kilka celów. Przykładowo, rujnowali
mnie finansowo. Niszczyli mnie też emocjonalnie.
Nie wspominając już o tym, że zamordowanie
ukochanego Teecee stanowiło również wymowną
pogróżkę jaka miała mi przypomnieć co UFOnauci
potrafią uczynić tym ludziom którzy im jakoś
podpadną. Kolejnym równie istotnym
powodem zamordowania Teecee zapewne
było, że jego oczy zawsze wykrywały obecność
UFOnautów w mieszkaniu i robiły się czarne
ze strachu. Kiedykolwiek więc Teecee patrzył
w przerażeniu na jakieś miejsce w mieszkaniu,
wiedziałem że to tam ukrywają się UFOnauci
w owym ich niewidzialnym dla ludzkich oczu
stanie telekinetycznego migotania.
W niedzielę 17 września 2006 roku, wieczorem przed pójściem
spać bawiłem się jak zwykle z Teecee. Jak zawsze też
był on wówczas pełen życia, zabawy i żywiołowości.
Nie wiedziałem że jest to ostatni raz jak go takim
widzę. Owego wieczora nie wiedziałem bowiem
jeszcze, że UFOnauci w swoich poskręcanych przewrotnie
umysłach właśnie wydedukowali, że skoro tak bardzo
kocham tego kota, nie będą żałował swoich skąpych
funduszy na jego ratowanie kiedy mi go "załatwią".
Stąd "załatwiając" Teecee załatwiali też mnie zarówno
emocjonalnie jak i finansowo. Wszakże chory Teecee
dla mnie oznaczał katusze martwienia się o jego
zdrowie oraz duże wydatki na weterynarzy. W poniedziałek
rano, dnia 18 września 2006 roku, kiedy wstałem z łóżka,
przeżyłem rozbijające mnie w proch uderzenie. Ukochany Teecee
leżał niemal bez życia. Z ogromną trudnością ledwie mógł
oddychać. Przyglądając się mu z uwagą, odnotowałem
że końcówki jego sierści na grzbiecie klatki piersiowej
wyglądały pozwijane tak jak włosy które ktoś przypalił
gorącym płomieniem. Faktycznie to Teecee wyglądał
jakby ktoś uderzył w jego klatkę piersiową od góry krótkim
podmuchem gorącego płomienia. Od razu było więc
oczywiste, że to UFOnauci coś mu wyrządzili. Wszakże
owej nocy Teecee nie opuścił mieszkania ani na chwilę.
Nie było zaś żadnego płomienia w samym mieszkaniu.
Weterynasz po prześwietleniu odkrył, że niemal całe jego
maleńkie płucka zalane są płynem. Zmuszony był więc
odpompować ten płyn przez grubą igłę wbitą mu w klatkę
piersiową (tj. "aspirate" go). Po odpompowaniu płynu z płuc,
Teecee mógł oddychać nieco łatwiej. Aby jednak się przekonać
dlaczego ów płyn pojawił się w płucach Teecee, weterynarz
wykonał skan ultradźwiękowy. Skan wykazał, że Teecee ma
w płucach obszar jakiejś dziwnej zmiany. Pobrane próbki
tkanki z tego zmienionego płuca wysłane zostały do laboratrium.
Badania wykazały rodzaj jakiejś nieznanej medykom
wcześniej tkanki rakowej. Tkanka ta miała wszelkie cechy
raka złośliwego. Jednak nie dała się zakwalifikować do żadnego
znanego tym weterynarzom rodzaju raka. Jej niezwykłą
cechą było także, że pierwotnie pojawiła się ona na
płucach Teecee, podczas gdy wiadomo, że płuca
typowo atakowane są rakiem wtórnym, podczas gdy
rak pierwotny usadawia się gdzieś indziej.
W międzyczasie ja publikowałem swój wpis numer #88
na blogu
totalizm.blox.pl/html.
Blog ten jest zamierzony właśnie jako kanał
komunikacji z UFOnautami. W owym czasie
zaś stało się już jasne że owa zmiana w
tkance płucnej Teecee z całą pewnością
spowodowana została przez UFOnautów -
niemal na pewno za pomocą owej ich słynnej
"maszyny do wywoływania raka" którą UFOnauci
straszą niektórych ludzi na pokładach swych
wehikułów. Korzystając więc z okazji wpisu #88
zaapelowałem do UFOnautów aby poprzestali
na ruinie finansowej jaką u mnie już spowodowali
owym atakiem na Teecee, oraz aby wyleczyli
Teecee od niechybnej śmierci. UFOnauci jednak
nic nie uczynili - co czyni ich morderstwo podwójnie
niemoralnym. Wszakże byli w stanie odwrócić skutki
działania ich morderczej maszyny, bo maszyna
ta działa w obu kierunkach. Najwyraźniej jednak ich zezwierzęconym
i pozbawionym ludzkich odruchów naturom sprawiło
tylko przyjemność, że zamordowaniem Teecee
mogą mi zadać aż taki ból. Stan Teecee nadal
więc raptownie się pogarszał. Wykazywał on objawy
jakie ludzie znają z ogromnie intensywnej choroby
popromiennej. (Przykładowo, podobne objawy
wykazywały najsilniej porażone ofiary wywołanej
celowo przez jakiegoś
UFOnautę-podmieńca
katastrofy w Czernobylu. Podobne też objawy
pojawiły się u osób jakie pracowały przy
odgruzowywania pozostałości po budynkach
WTC
w Nowym Jorku, odparowanych przez wehikuł
UFO.) Co 3 dni płuca Teecee całe zapełniały
się od nowa płynem, zaś mój biedny kot zaczynał
się dusić i musiał ponownie przechodzić bolesny
proces "aspirate" aby mógł jakoś oddychać.
Po trzeciej z kolei "aspirate", kiedy to losy
Teecee zaczęły wyglądać już beznadziejnie,
biedny kot musiał zostać poddany otwarciu
klatki piersiowej aby weterynarze mogli zobaczyć
czy nie uda się jakoś usunąć owego obszaru nowotworowego,
zaś po jego usunięciu, czy z pomocą terapii
chemicznej nie uda się też jakoś usunąć powodów
owego zalewania jego płuc. Niestety, po otwarciu
jego klatki piersiowej okazało się, że cała powierzchnia
jego płuc pokryta jest setkami drobniutkich,
o milimetrowej wielkości, plam od właśnie
inicjujących się kolejnych zarodków owego raka.
Ponadto górna część prawego płata jego płuc
okazała się już zapadnięta.
Aby zaoszczędzić mu cierpień, biedny Teecee
musiał zostać poddany wiecznemu uśpieniu
bez budzenia go już z owej narkozy operacyjnej.
Był więc już nieżywy w zaledwie 10 dni po tym jak
UFOnauci użyli na nim swojej "maszyny do indukowania
raka". Dla mnie śmierć Teecee była tragedią jakiej
nawet nie potrafię tutaj opisać. Moje serce rozpadło
się na małe kawałki. Swego uczucia żalu, bólu, straty,
oraz żałoby nie jestem w stanie nawet wyrazić słowami.
Cały też mój świat jakby się zawalił. Nawet do chwili
obecnej nie zdołałem się z tego otrząsnąć. Kiedykolwiek
coś mi go przypomni, a przypomina mi go praktycznie
wszystko, nie potrafię się powstrzymać przed rozpłakaniem
się jak dziecko. Wszakże Teecee był moim czworonożnym
towarzyszem we wszystkim co czyniłem, obiektem
mojej ogromnej miłości, a także przyjacielem
który wiernie obstawał u mojego boku kiedy
niemal cały świat wyglądał jakby mnie opuścił
w biedzie. Od chwili jego śmierci cały mój świat
wygląda już zupełnie odmiennie niż kiedyś.
Odczuwając ten niewypowiedziany ból i żałobę
po stracie ukochanego Teecee, jeszcze bardziej
niż dawniej odczuwam solidarność i współczucie
dla wszystkich tych milionów innych ludzi na Ziemi
którzy stracili lub stracą kogoś im bliskiego. Nie ma
wszakże znaczenia kim jest odczuwający żałobę,
ani gdzie mieszka, czy jaką religię wyznaje. Jeśli
bowiem ktoś taki kochał kogoś jak człowiek, w momencie
straty tego kogoś ukochanego będzie również cierpiał
jak człowiek. Miłość i uczuciowe cierpienie przynależą
do owych atrybutów człowieczeństwa, które odczuwane
są przez niemal wszystkich ludzi. Nie ma znaczenia
czy są oni biali, żółci, czy czarni, ani jaką religię czy
system polityczny praktykują. Tylko UFOnauci są
już odarci z wszelkich uczuć. Nie bawmy się więc
w zezwierzęcenie UFOnautów, a pozostańmy ludźmi.
Nie zabijajmy nikogo. W żadnym też przypadku
nie wysyłajmy naszych żołnierzy do innych
krajów aby tam bawili się w agresorów i zabijali.
Sami też nie zgłaszajmy się do służby w
jakichkolwiek ziemskich armiach, a wręcz używajmy
wszelkich sił i środków aby od armii trzymać
się z daleka. Wszakże każdy kogo żołnierze
zabiją, lub kogo my sami zabijemy, pozostawi
po sobie wielu żałobników którzy go kochali
i którzy będą cierpieć w sposób z jakiego
zabijający zwykle nawet nie zdają sobie
sprawy. A trzeba pamiętać, że każdy taki żałobnik
który przejdzie przez ów ogromnie bolesny
proces smutku i rozpaczy, staje się na zawsze
nieprzekupnym wrogiem zarówno zabijającego,
jak i wszystkich intelektów zbiorowych (instytucji)
jakie zabijający oficjalnie reprezentuje. (To właśnie
z powodu lekkości z jaką niektórym krajom przychodzi
wysyłanie swoich żołnierzy aby zabijali, dzisiejsza
Ziemia jest tak pełna wzajemnych nienawiści
i chęci zemsty.)
Fot. #B1: Mój ukochany towarzysz i czworonożny przyjaciel o imieniu Teecee.
Zwróć uwagę na jego smutne oczy - w których widać już przeczucie śmierci.
Na przekór jego maleńkich rozmiarów, jego znaczenie w moim życiu
było równie przeogromne jak jego kochające serduszko. To właśnie
ten niepozorny Teecee potrafił mnie nauczyć tak wiele na temat miłości
oraz na temat doceniania wartości i kruchości życia. Nie jestem w stanie
opisać smutku, rozpaczy i odczucia tregedii jakie mnie przepełniają od
czasu kiedy Teecee został zamordowany w tak brutalny sposób przez
zezwierzęconych krewniaków ludzkości. Mój cały świat runął w proch
z chwilą jego śmierci. Moje serce przepełnione jest bólem jakiego nie
jestem nawet w stanie wyrazić. Teecee, ja nigdy Cię nie zapomnę i
na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci i sercu.
Niniejsza fotografia została wykonana na mniej niż 24
godziny przed śmiercią Teecee w środę, dnia 27 września
2006 roku, około godziny 12:30. W chwili wykonywania
tego zdjęcia Teecee już ogromnie cierpiał. Wszakże
górna część jego prawego płata płucnego była
wówczas już zapadnięta. Całe też jego płuca były
jakby jedną otwartą raną. Teecee umarł bowiem
w następstwie użycia na nim nocą z niedzieli na
poniedziałek, 17 na 18 września 2006 roku,
maszyny UFOnautów do indukowania raka.
Maszyna ta rzuciła na Teecee jakąś wiązkę
promienowania które było aż tak potężne że
spaliło ono końcówki jego sierści na plecach
i tyle karku. Nawet na powyższym zdjęciu
dobrze widoczne są upalenia czubków obu
jego uszu. Począwszy od owej nocy miał on
nasilające się objawy jakby potężnej choroby
popromiennej. Faktycznie to jego objawy
podobne są do tych jakie wykazują ci wszyscy
umierający teraz ponieważ kiedyś pracowali
przy odgruzowywaniu odparowanych przez
UFO budynków
WTC
w Nowem Jorku. (Podobnie jak mojego Teecee,
tamtych ludzi UFOnauci także sekretnie wykańczają
jednego po drugim, najwyrażniej również za pomocą
owej maszyny do indukowania raka. Zapewne nie chcą aby istnieli
żyjący świadkowie którzy wiedzą że budynki WTC
faktycznie odparowane zostały przez wehikuły UFO.)
W 10 dni po potrakowaniu go "maszyną UFOnautów
do indukowania raka" Teecee był już nieżywy. W chwili
śmierci miał on niecałe 8 lat. Wziąwszy więc pod uwagę
jego zadbanie, dobrą żywność, miłość, oraz nieustającą
opiekę weterynarską jakie bez przerwy otrzymywał,
bez trudu mógł dawać mi szczęście i radość swojego
towarzystwa przez co najmniej następne 8 lat. Wszakże
wiadomo że koty zadbane równie dobrze jak on dożywają
nawet 21 lat. W tym miejscu muszę się przyznać,
że ile razy patrzę na niniejsze zdjęcie nie potrafię
powstrzymać się od płaczu. Na przekór bowiem że
w chwili wykonywania tego zdjęcia Teecee już bardzo
cierpiał, na zdjęciu pokazał szczęśliwy wyraz twarzy
- właśnie z powodu mojej bliskości oraz z powodu
ogromu miłości jaką zawsze był przepełniony.
Jako chłopak wywodzący się ze wsi
Wszewilki
zawsze żyłem w otoczeniu zwierząt domowych.
Zawsze jednak miałem piska a nie kotka. Muszę
nawet się przyznać, że aż do czasu poznania
Teecee nie lubiłem kotów i preferowałem psy.
Teecee był więc moim pierwszym w życiu kotkiem.
Całkowicie też podbił moje serce swoją miłością
i oddaniem. Faktycznie też, nawet patrząc teraz
do tyłu z perspektywy całego tego smutku, żałoby
i cierpienia jakie jego śmierć we mnie zaindukowały,
ciągle gdyby czas wrócił do tyłu ponownie bym go zaadoptował.
Faktycznie też, jeśli Ty czytelniku spędzasz sporo
czasu samemu, gorąco bym Ci zalecał abyś sprawił
sobie pieska lub kotka do towarzystwa. Będą bowiem
koić Twoje nerwy, darzyć Cię bezwarunkową miłością,
uczyć sensu życia, oraz czynić Cię jeszcze lepszym
człowiekiem. Jednak nie kupuj w tym celu jakiegoś
rasowego stworzenia z licznymi narowami, a raczej
zaadoptuj bezdomnego lub niechcianego kotka czy
pieska do którego już od pierwszego spojrzenia
poczujesz sympatię. Wszakże w takim przypadku nie tylko
pomożesz sobie samemu, ale także dasz dom i przyszłość
temu stworzeniu - które bez Ciebie prawdopodobnie wkrótce
musiałoby umrzeć. Jeśli zaś go odkarmisz, wykąpiesz,
zadbasz i pokochasz, zobaczysz jak piękne i dumne
stworzenie z niego się stanie - do którego nie będą w
stanie się porównywać żadne rasowe narowiaki.
* * *
Zauważ, że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
#B3.1.
Wartości poznawcze i nauki jakie poznaliśmy dzięki Teecee:
Jak z zaszczytem do tego tutaj się przyznaję,
kochany Teecee okazał się wielkim nauczycielem.
Uczył rzadką w dzisiejszych czasach
metodą dawania osobistego przykładu.
I to zarówno w swoim krótkim życiu, jak i w chwili
swojej śmierci. Nauczył mnie bowiem aby okazywać
wszystkim naokoło tak wiele miłości jak tylko jesteśmy w stanie
ze siebie wykrzesać. Wszakże sens naszego życia
i sens człowieczeństwa polega na kochaniu
wszystkiego co nas otacza. Zaprzestajmy więc
wojen i walki - jest wystarczająco dużo miejsca
zarówno na Ziemi jak i w pustym kosmosie
dla nas wszystkich. Otwórzmy nasze serca
do wszystkiego co żyje, tak jak otwierał je mój
mały czworonożny przyjaciel z ogromnym
serduszkiem całym przepełnionym miłością.
Jego filozofia życiowa w sprawach miłości była
bardzo prosta - jeśli kogoś kochasz pokaż mu
to teraz i natychmiast, nie odkładaj tego na
później. Ciesz się też każdą chwilką jaką spędzasz
z tym kogo kochasz. Drugiej rzeczy jakiej
Teecee też mnie nauczył na przykładzie
swojej śmierci, to abyśmy cenili życie i byli
świadomi jego kruchości. Wszakże może
minąć nie więcej niż 10 dni od chwili gdy czyjaś
szatańskość
nas dosięgnie, aż do czasu gdy nas już nie będzie wśród
żyjących. Cieszmy się więc z każdej chwili jaką los
nam dał przeżyć, oraz doceniajmy każdy promyk
słońca jaki nas w życiu dosięga. Uczyńmy
też najlepszy użytek z czasu jaki mamy,
tak aby potem nie żałować kiedy nasz czas
dobiegnie już do końca.
Jedną z najważniejszych informacji poznawczych jakie
śmierć Teecee nam przyniosła, to że jego cierpienia
dały nam możność dokładnego zaobserwowania
jakie są skutki zadziałania owej "maszyny do
wywoływania raka" używanej przez szatańskich
UFOnautów.
Wszakże maszyna ta może zostać użyta przez
UFOnautów na każdym z nas. Dobrze więc wiedzieć
jak ona działa i czego wyglądać po jej użyciu na kimś.
I tak dzięki Teecee wiadomo już, że jeśli maszyna
ta włączona jest na dużą moc, ma ona zdolność
do upalania końcówek sierści i włosów, a także
upalania wszystkiego co cienkie i co odstaje od
równej powierzchni - jako przykład patrz upalenia
końcówek uszu Teccee widoczne na zdjęciu z
"Fot. #B1". Upalenia te wyraźnie widać wzrokowo.
W przypadku włosów, jakieś ostatnie 2 do 3 mm
na samym końcu każdego włosa w całym obszarze
opalonym przyjmują zmieniony kolor na silnie
rdzawy. Ponadto, w owych końcowych 2 do 3 mm
każdy włos skręca się, zagina, oraz zmienia swój
wygląd dokładnie tak samo jak włosy spalone
jakimś gorącym płomieniem. Śmierć Teecee
ujawniła ponadto, że najchętniej swojej morderczej
maszyny UFOnauci najwyraźniej używają na płucach
ofiary. (Aczkolwiek osoba jaka raportowała mi
istnienie tej maszyny twierdziła, że potrafi ona
natychmiastowo zaindukować raka na dowolnym
organie wewnętrznym na jaki się ją naceluje.)
Wszakże niezależnie od Teecee także spora
proporcja tych co pracowali przy odgruzowywaniu
WTC
w Nowem Jorku również miała atakowane swoje
płuca w niemal dokładnie taki sam sposób jak
stało się to z Teecee. Ponadto wiadomo nam już
teraz, że maszyna ta działa z piorunującą szybkością.
Z sytuacji normalnego stanu zdrowia, do śmierci, przy
sporej mocy uśmiercającej dozy może zając ofiarze
zaledwie około 10 dni. Jeśli maszyna ta użyta
jest na organie z obrębu klatki piersiowej, jej ofiara
ma objawy potężnej choroby popromiennej. Jej płuca
zalewane są płynem. Nie może oddychać. Ilość i
wielkość punktów nowotworowych gwałtownie też
narasta. Kolejna informacja, to że tkanka nowotworowa
jaką maszyna ta indukuje nosi wprawdzie charakterystykę
nowotwora złośliwego, jednak nie daje się zakwalifikować
do znanych kategorii raka (chyba że lekarze
mają w swoim katalogu również raka zaindukowanego
przez ową maszynę). Kolejną sprawę jaką śmierć
Teecee zdaje się wyjaśniać, to owa zagadka medycyny
przez dziwny zbieg okoliczności opisywana tylko w dwa
dni po śmierci Teecee w artykule "NZ discovery helps
lung cancer patients live longer", jaki ukazał się na stronie
A13 z nowozelandzkiej gazety
"The New Zealand Herald",
wydanie datowane w piątek (Friday), September 29, 2006.
Otóż w artykule owym wyjaśniali, że z jakichś powodów
rak płuc okazuje się najbardziej śmiercionośnym z raków.
Zabija on też najszybciej. Ponadto na niego nadal żadne
lekarstwa nie są pomocne. Być więc może, że powodem takiej
morderczości cech tego właśnie raka jest, że gro jego przypadków
to szczególny rak zaindukowany technicznie przez UFOnautów
ich zbrodniczą maszyną.
Jest także jeszcze jedna intrygująca mnie
tajemnica, której istnienie Teecee mi
zademonstrował swoją śmiercią. Mianowicie
kiedy Teecee ciągle był żywy, aż do ostatniej
chwili tuż przed jego śmiercią, przed naszymi
drzwiami i oknami bez przerwy gromadziły
się okoliczne koty z sąsiedztwa. Teecee był
bardzo przyjacielski i wiele innych kotów lubiło
odwiedzać go i przebywać w jego towarzystwie.
Często nawet same wskakiwały przez otwarte
okna do naszego mieszkania aby pobawić się
z Teecee lub poleżeć w jego pobliżu. Czasami
kotów tych było w pobliżu aż kilka, np. ze cztery.
Niemal też zawsze dało się dostrzec co najmniej
jednego, lub nazwet ze dwa, jak bawiły się niedaleko
naszych drzwi lub okien. W momencie jednak
śmierci Teecee wszystko to drastycznie się
zmienilo. Wszystkie koty poznikały. Na przekór
że zaintrygowany tym stanem rzeczy wielokrotnie
ich celowo poszukiwałem, nie byłem w stanie
żadnego z nich zobaczyć w pobliżu. Najwyraźniej
się ukrywały i z daleka omijały okolice naszego
mieszkania. Nie dawało tego się wytłumaczyć
np. zapachem, bowiem mieszkanie ciągle
było bez zmian - tj. nie przeszło ani czyszczenia
ani zmywania. Teecee także nie umarl w mieszkaniu,
ani jego ciałko nie przybyło do mieszkania żeby
pozostawić tam jakiś zapach śmierci. (Teecee umarł
u weterynarza kilka kilometrow od domu, tam też
pozostało jego ciałko aż do kremacji.) Jak więc
owe inne koty dowiedziały się że coś się stało z Teecee?
Jest mi wiadomo, że Chińczycy wierzą iż koty
widzą duchy zmarłych. Pamiętam skądś także,
że również starożytni Egipcjanie podobnie wierzyli
iż koty mają zdolność dostrzegania umarłych.
Ja zaś z całą pewnością ustaliłem, że oczy
kotów widzą UFOnautów w
stanie telekinetycznego migotania.
Kiedy bowiem moje elektroniczne urządzenia
ujawniały nalot UFOnautów, odnotowywałem
że Teecee także ich widzi i z przerażeniem
obserwuje. Z tego powodu ucieczkę wszystkich
kotów z naszej okolicy można np. tłumaczyć,
że po swej śmierci duch Teecee zaczął się pokazywać
innym kotom w pobliżu naszego mieszkania.
Wiedząc zaś że to duch, a nie żywy Teecee,
koty te wpadły w panikę i boją się już pojawić
w pobliżu naszego mieszkania. Muszę też
się tu przyznać, że poza owym jednym spirytualiztycznym
wytłumaczeniem, nie widzę żadnej innej racjonalnej
możliwości jaka by tłumaczyla dlaczego wszystkie
okoliczne koty nagle tak boją się pojawić lub
przebywać w okolicy byłego mieszkania Teecee.
Tezę tą zresztą jakby potwierdziło złapanie
jednego z owych kotków daleko od naszego
domu. Był on dobrym przyjacielem Teecee i
kiedyś często sam wskakiwał przez okno do
naszego mieszkania aby odwiedzić Teecee.
Kiedy jednak kot ten na czwarty dzień po śmierci
Teecee (tj. w niedzielę 1 października 2006)
został wniesiony do tego samego mieszkania,
nie potrafił on ukryć swojego przerażenia.
Na zmianę albo zakrywał swoje oczy, w sposób
charakterystyczny dla wysoce wystraszonych
kotów - tj. przyciskając swoją głowę do trzymającej
go ręki, albo też śledził coś z ogromnym przerażeniem
jak przemieszczało się to po przestrzeni mieszkania.
Cokolwiek on widział, było to coś definitywnego.
Wodził bowiem za tym wzrokiem jakby czynił to
w przypadku obserwowania latającego ptaka.
Niestety, nie miałem możliwości ustalenia
z całą pewnością czy był to duch Teecee,
czy też jeden z owych niewidzialnych dla
ludzkich oczu UFOnautów, który przyleciał
aby nasycić się rozkoszą obserwowania
mojego bólu i żałoby. Chociaż interesująco,
w pierwszej chwili po wniesieniu tego innego
kota do mieszkania, owo coś co go przerażało
dostrzegł on najpierw w miejscu w którym
za życia Teecee zwykł typowo się wylegiwać.
(Chociaż UFOnauta też mógł tam zawisać.)
Dopiero po sporej chwili to coś zaczęło się
przemieszczać po mieszkaniu, kilka razy
podlatując do owego kota i jakby zatrzymując
się tuż przed jego twarzą. Do powyższego
powieniem też dodać, że po jakichś 2 tygodniach
czasu od śmierci Teecee owe inne koty
zaczęły się zachowywać tak jakby nie były
już więcej wystraszone.
W niecały miesiąc po śmierci Teecee zostałem
poinformowany o jeszcze jednym przypadku bardzo
kochanego kota, który również nagle zachorował
i umarł na raka, podczas gdy koniuszki jego
uszu, a także końcówki jego sierści, były czymś
silnie spalone jak u Teecee. Wygląda więc na to,
że z jakichś tam powodów UFOnauci celowo
uśmiercają co bardziej kochane przez kogoś
koty właśnie z użyciem tej swojej maszyny do
indukowania raka. Jeśli więc czytelniku też
posiadasz kota którego bardzo kochasz,
sprawdzaj same koniuszki jego uszu. Jeśli
na koniuszkach owych odnotujesz ślady silnego
spalenia, będzie to oznaczało że UFOnauci
też właśnie wydali na niego wyrok śmierci.
Oczywiście, jeśli faktycznie UFOnauci
systematycznie mordują co bardziej kochane
koty i inne maskotki, wówczas warto zadawać
sobie pytanie "dlaczego" oni to czynią. Czyżby
prawdą były owe uparte opowiadania, że
UFOnautom jest potrzebny do jakichś ichnich celów
rodzaj energii biologicznej którą ludzie generują
tylko kiedy odczuwają ból, rozpacz, lub żałobę.
Czyżby było możliwe że właśnie dla pozyskiwania
od ludzi owej "energii nieszczęść" UFOnauci
przez całę tysiąclecia nieustannie zadręczają
praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi?
Podsumowując więc niniejszy raport z tego
podrozdziału, śmierć ukochanego Teecee
nie poszła całkowicie na marne. Dzięki
bowiem jego cierpieniom poznaliśmy pierwsze
dane na temat działania morderczej "maszyny UFOnautów
do wywoływania raka". Ponadto tylko z powodu śmierci
Teecee oraz nieopisanego bólu i żałoby jakie śmierć ta
u mnie wywołała, przygotowałem niniejszą stronę. Wszakże
gdyby nie moje uczucia do Teecee, raczej skupiłbym swoją
wysiłki na usprawnieniu szeregu innych stron
totalizmu
niż na napisaniu niniejszej przerażającej strony. Można
więc powiedzieć że Teecee, na przekór iż był kotem,
cągle pozostawił po sobie w darze dla ludzi dosyć
istotną dla nas spuściznę. Spuścizna ta ma formę
wiedzy jaką tutaj opisałem, a także formę bezkondycyjnej
miłości która oryginalnie wyszła od niego, jednak
którą ja teraz staram się przenosić na innych ludzi.
Część C:
Przykłady zbrodniczego używania przez UFOnautów
ichniej zaawansowanej medycyny do wyniszczania
i prześladowania indywidualnych ludzi:
Jak przystało na zawodowych bandytów,
UFOnauci to nocne stwory. Większość zła
wyrządzają oni nam nocami, kiedy śpimy.
W działaniu jest więc taka zasada, że
jeśli czyjaś choroba zostaje zaindukowana
lub narasta nocą, zaś samopoczucie
chorego rano jest gorsze niż wieczorem,
wówczas choroba ta z całą pewnością
jest wywołana i zaogniana przez
UFOnautów. Oto opisy całego szeregu
chrób i celowo indukowanych cierpień, jakie
UFOnauci zadawali mi samemu nocami,
a na jakich zadawaniu zdołałem ich przyłapać.
#C1.
Niszczycielskie użycia medycyny jakimi
UFOnauci
mnie powtarzalnie traktowali (i zapewne będą kontynuowali swoje traktowanie):
Faktycznie to UFOnauci używają swojej
zaawansowanej medycyny do równie morderczych
celów jak czynili to Hitlerowcy. Oto najważniejsze
sposoby na jakie UFOnauci używają swojej wiedzy
medycznej do wyniszczania i umęczania ludzi:
(Odnotuj, że nieco danych na ten sam temat
zawartych jest także na odrębnej stronie internetowej o
"plagach chorób".
Z kolei jeszcze jedno podsumowanie tych samych sposobów,
tyle że wykonane z nieco odmiennego punktu widzenia,
zawarte jest na stronie o
"obsuwiskach ziemi i błota".)
(i)
Złośliwe wywoływanie bolesnych uszkodzeń ciała które uprzykszają
i utrudniają przygotowanie dokumentacji i zrealizowanie
postawionych sobie zadań. UFOnauci są mistrzami
w skrytym torturowaniu ludzi. Faktycznie to posądzam,
że to oni uczyli hitlerowców jak torturować bliźnich.
Niemal z całą pewnością rónież to UFOnauci-podmieńcy
byli incjatorami zdjęć torturowanych więźniów w irackim
więzieniu
Abu Ghraib
koło Bagdadu (po raz pierwszy opublikowanych w
dniu 21 maja 2004 roku przez "Washington Post" -
jak to wyjaśniam w poniższej części I tej strony).
Swoją zbrodniczą wiedzę medyczną z zakresu
skrytego zadawania ludziom bólu, UFOnauci
wprost po mistrzowsku wykorzystują do utrudniania
osiągnięcia naszych celów i do blokowania ludzkich
działań. Przykładowo, kiedykolwiek mam coś do
wykonania do czego konieczne są sprawne palce,
nagle nocami, ni stąd ni zowąd, wzdłuż środków
moich paznokci pojawiają się głębokie nacięcia
jakie podłużnie przepoławiają te paznokcie na
dwie części. Nacięcia owe powodują, że jakiekolwiek
użycie palców indukuje nieznośny ból i staje
się męczarnią. Oczywiście,
bezmyślni ludzie posądzaliby że owe nacięcia
paznokci to zwykłe pęknięcia, które powstają z
braku witaminy E lub cynku. Ja jednak wiem, że
jeśli paznokcie same pękają z braku witaminy
czy cynku, wówczas (a) pękają one we wszystkich
kierunkach - a nie tylko wzdłuż osi centralnej
danego paznokcia, (b) pęknięcia owe nie są
aż tak głębokie (długie), że sięgałyby niemal
do połowy długości paznokcia, praktycznie
przepoławiając ten paznokieć na dwie części,
(c) pęknięcia owe NIE pojawiają się jedynie w środku
nocy podczas uprowadzeń do UFO - a wolą powstawać
podczas pracy kiedy paznokcie te są zginane, a także
(d) paznokcie pękają głównie kiedy coś nie jest tak
z naszym odżywianiem - a nie tylko wówczas kiedy
mamy wykonywać jakąś pracę palcami która "nie leży"
UFOnautom. W podobny sposób, kiedy mam zamiar
zrealizować jakieś działanie "nie leżące" UFOnautom,
do którego potrzebna jest wysoka sprawność fizyczna,
wówczas rano budzę się z okropnym bólem kręgosłupa
(tj. UFOnauci w "dobroci swego serca" starają się
zaoszczędzić mi wysiłku zrealizowania owego działania
poprzez wysunięcie nocą dysku w moim kręgosłupie).
W rezultacie następnego dnia każde poruszenie staje
się męczarnią. Jeszcze inny rodzaj "tricku" UFOnauci stosują
na mnie, kiedy w jakiejś "nie leżącej" im sprawie mam dużo
chodzić kilka następnych dni. W takim przypadku podczas
nocnego uprowadzenia do UFO kiedyś standardowo "odbijali"
mi mięso od kości pod stopą (tj. zapewne podczas kolejnego
uprowadzenia do UFO silnie wówczas uderzali mnie w podeszwę
stopy jakimś młotkiem). Rano budziłem się więc z silnym
bólem stopy, na którą niemal nie moglem stanąć.
Przez kilka dni po takim "potraktowaniu" przez UFOnautów
chodzenie było więc dla mnie zwykłą męczarnią.
Kiedy jednak opublikowałem niniejszy podpis,
UFOnauci zmienili rodzaj bolesnego uszkodzenia
mojego ciała. Mianowicie, gdy w pierwszej polowie
kwietnia 2006 roku miałem pracować usilnie nad
rozwojem strony internetowej
"wszewilki_2007.htm",
UFOnauci cichcem noca zwichneli mi nogę w stawie
biodrowym. Przez około trzy następne tygodnie każdy
krok był dla mnie torturą i czasami aż łzy miałem w
oczach z bólu. Kiedy ten ból w końcu ustąpił, UFOnauci
nocą zwichęli my lewą rękę w stawie obojczykowym, tak
że trudno mi było używać jej do pisania. Potem przez
co najmniej cztery następne miesiące co jakiś czas
odnawiali mi nocami to zwichnięcie w ramieniu za
każdym razem kiedy tylko zaczynałem czuć się nieco
lepiej. Ja oczywiście nigdy nie zważam na ból i na przekór
owych cierpień zadawanych mi celowo przez UFOnautów
ciągle realizują to co zamierzałem. Zawsze przy tym trochę
mnie dziwi ich powypaczana logika. Wszakże UFOnauci
dobrze wiedzą, że na przekór bólu jaki mi zadają, ja
i tak zrealizuję to co zamierzałem. Wiedzą także doskonale,
że ich sadystyczne działania opiszę potem dokładnie
w swoich publikacjach i na swoich stronach internetowych.
W rezultacie zło jakie mi wyrządzają, im szkodzi niemal
tak samo jak mi.
(ii)
Indukowanie u mnie chorób w czasach kiedy choroby
te najbardziej przeszkodzą mi w przygotowywaniu
dokumentacji faktologicznej.
UFOnauci uwielbiają zarażać mnie wirusami chorób
podobnych do grypy i kataru, lub jakichś chorób
grzybicowych dróg oddechowych, na czas kiedy zaplanuję
zrealizowanie tej części dokumentowania która wymaga
świeżego umysłu oraz klarownego myślenia. Ich
udział w sztucznym wywołaniu u mnie takich chorób
poznaję zwykle po pierwsze po intensywności infekcji i
szybkości rozwoju choroby (UFOnauci zawsze
w takich przypadkach traktują mnie "końską
dawką" zakażającą, tak że choroba rozwija się w
piorunującym tempie), a po drugie także i po rodzaju
pamięci oraz samopoczucia jakie pozostają mi po nocnym
uprowadzeniu do UFO - podczas którego to uprowadzenia
UFOnauci zarażają mnie daną chorobą (np. zawsze przy
okazji owego zarażania chorobą, jakaś UFOnautka nie
może się powstrzymać aby mnie nie zgwałcić). Przykładowo,
kiedy niedawno temu przystępowałem do pisania strony internetowej o
obsuwiskach ziemi i błota,
UFOnauci zarazili mnie jakąś paskudną
odmianą grypy, która wlokła się aż do czasu ukończenia
tego pisania. Więcej danych na temat celowego
zarażania mnie chorobami przez UFOnautów podałem
w podrozdziałach E2 i E6 z tomu 4 monografii
[8].
(iii)
Indukowanie fizycznego wyczerpania na czas kiedy
zaplanuję twórcze pisanie. Wiadomo, że nie
można być twórczym, kiedy jest się wyczerpanym
fizycznie. Większość zaś tego co ja czynię wymaga
twórczego umysłu. UFOnauci doskonale o tym wiedzą
i zaradzają temu na kilka bardzo prostych, aczkolwiek
diabelsko przewrotnych, sposobów. Przykładowo
nocami poprzedzającymi moje działania wymagające
twóczego umysłu, nasyłają mi jakieś kosmiczne
prostytutki które "wypróbowują na mnie wszystkie
swoje powypaczane sposoby". W rezultacie, następnego
ranka budzę się cały obolały i wyprany z energii,
jakby przejechał po mnie czołg. Jednocześnie
pojawiają się u mnie wszelkie oznaki opisane w
podrozdziale U3.7.1 z tomu 15 monografii [1/4],
które dowodzą że nocą zostałem zgwałcony i to
zapewne nie jeden raz. Czasami takie zgwałcenia
mogą mieć miejsce nawet 4-ch nocy jednego
tygodnia - na przekór że mam około 60 lat i że
najwyższy czas aby UFOnautki pozwoliły mi
już "przejść na emeryturę". Innym sposobem
sprowadzania na mnie ciężkiego umysłu w
dniach kiedy planuję twóczą pracę jest
uniemożliwienie mi nocnego odpoczynku.
Najróżniejszymi metodami UFOnauci po
prostu uniemożliwiają mi wówczas zaśnięcie
danej nocy. Ostatnio najczęściej zaśnięciu
owemu zapobiegają poprzez rzucanie na
mnie słupa jakiegoś szczególnego pobudzającego
pola czy nakazu telepatycznego. W przeszłości
m.in. lubowali się w używaniu dla tego celu powtarzanego
łaskotania kierowanego na coraz to inne obszary
skóry, a dokonywanego za pomocą obiektów
w stanie migotania telekinetycznego. Czasami
odwoływali się także do wywoływania silnego
hałasu tuż po każdym moim zaśnięciu.
(iv)
Prowadzenie na mnie jakichś "eksperymentów"
zdrowotnych, o których NIE wiem czemu służą,
chociaż znając zezwierzęcenie UFOnautów
wiem że NIE służą one niczemu dobremu.
Niezależnie od opisanych powyżej sposobów
przeszkadzania osiągnięciu moich zamierzeń
poprzez użycie zbrodniczej medycyny UFOnautów,
te moralnie zdegenerowane istoty z kosmosu
dokonują na mnie całego szeregu dalszych
"eksperymentów" zdrowotnych, co do których ciągle
jeszcze nie odkryłem czemu one mają służyć.
Oto niektóre, co bardziej regularnie powtarzane
na mnie, z owych eksperymentów. (a) Wstrzeliwanie
mi pod skórę jakichś kryształków. Dokonywane
jest ono relatywnie regularnie w odstępach około
comiesięcznych. Po wstrzeleniu, kryształki te
powodują paskudne ranki o wielkości bąbla po
ukąszeniu komara. Po nocy której UFOnauci
dokonują wstrzelenia kolejnego z nich, mój
organizm zachowuje się jakby został zatruty.
Silnie bolą mnie też wówczas nerki. Miejca
wstrzelenia tych kryształków nie chcą się też
potem zagoić przez około 3 miesiące.
Odnotowałem, że ulubionymi miejscami w jakie
UFOnauci wstrzeliwują mi te kryształki zbiegają się
z podskórnym położeniem najróżniejszych
gruczołów. Przykładowo leżą one pod uszami,
na środkach policzków, pod podbródkiem, a
także w kilku innych miejscach na ciele. (b)
Wypalanie mi kwadratowych znaków na skórze
(najczęściej twarzy). Znaki te wyglądają jakby
skóra przypadkowo wypalona została dotknięciem
jakiejś gorącej elektrody kwadratowej. Największy
z owych kwadracików, wypalony ponad moim prawym
policzkiem około 15 stycznia 2004 roku, ma bok
około 7 mm. Inne mają boki mniejsze. Na jednym
z nich, położonym pod prawym okiem, skóra
mojej twarzy została przypalona aż tak silnie,
że jest cała czarna. (c) Wstrzeliwanie mi czegoś
pod paznokcie w palcach nóg. UFOnauci dokonują
tego co kilka lat. Zwykle się to kończy trwałym
uszkodzeniem paznokcia oraz nieprzerwanym
bólem jaki od uszkodzonego paznokcia potem
promieniuje przez całe lata. Ostatnio uczynili mi
to z paznokciem z dużego palca lewej nogi.
Chociaż nie mogę wydedukować czemu owe
uparte "eksperymenty" zdrowotne UFOnautów
mają służyć, z całą pewnością są one źródłem
najróżniejszych przykrych doznań oraz psychologicznej
niepewności. Nigdy też nie wiem czy nie są
one przypadkiem jakąś metodą powolnego i
nieodnotowywalnego wyprawiania mnie z tego
świata.
(v)
Eksploatacja biologiczna i seksualna.
UFOnauci okupują skrycie Ziemię w celach
rabunkowych. Mianowicie rabują oni od ludzi
najróżniejsze surowce biologiczne, włączając
w to
energię moralną,
płyny, tkanki, organy, płody, itd., itp. Najważniejszymi
z tych rabowanych surowców biologicznych jest
sperma dojona od mężczyzn oraz ovule
pobierane od kobiet. Z nich potem UFOnauci
hodują na własnych planetach rodzaj niewolników
do wykonywania wszelkich ciężkich, brudnych,
lub niebezpiecznych prac. Niewolników tych
UFOnauci nazywają "biorobotami". Więcej na
temat tych naszych dzieci zwanych "biorobotami"
wyjaśnione zostało w podrozdziale U4.2 z tomu
15 monografii [1/4]. Jednocześnie w sytuacji
kiedy ktoś uprowadzony już został do UFO aby
tam być poddany rabunkowi owej spermy czy
owule, często przy okazji owego rabunku zostaje
również zgwałcony przez kogoś z UFOnautów.
Istnieje cały szereg wskaźników, jakie opisałem
dokładniej w podrozdziale U3.7.1 z tomu 15
monografii [1/4], po których daje się
rozpoznać przypadki kiedy podczas kolejnego
naszego nieuświadamianego uprowadznia nocnego
do UFO zostajemy poddani tam zgwałceniu. Jak
też się okazuje, jeśli ktoś nie jest zbyt odrażający,
może być poddawany owemu zgwałceniu na
pokładzie UFO nawet aż kilka razy każdego
tygodnia.
* * *
Istnieje jedna ciekawostka owego medycznego
zamęczania ludzi dokonywanego przez UFOnautów,
z którą powinienem się tutaj podzielić. Jest nią
fakt, że ja jestem gotów się założyć, że zamęczanie
owo znają także liczni inni czytelnicy którzy
również trakowani są ową zbrodniczą medycyną
UFOnautów. Tyle, że zwykle nie mają pojęcia
z czym mają wówczas do czynienia. Być więc
może, że niniejsza strona im uświadomi że oni
także są zamęczani przez UFOnautów, nie zaś
jedynie ich zdrowie stało się słabe w ostatnich
czasach.
UFOnauci używają posiadane przez siebie
wehikuły czasu
oraz umiejętność podróży w czasie dla uniemożliwienia
ludziom odnotowanie że dokonują oni na kimś
eksperymentów medycznych w jego własnej
sypialni. Mianowicie,
zwalniają oni na czasokres dokonywania owych
eksperymentów szybkość naturalnego upływu
czasu. W ten sposób, kiedy dla zewnętrznego
świata mija zaledwie kilka sekund, dla ofiar owych
eksperymentów medycznych mija aż kilka godzin.
Z kolei, kiedy czas ulega zwolnieniu, ofiary mogą
czasami usłyszeć ogromnie niezwykły dźwięk.
Dźwięk ten daje się tylko usłyszeć kiedy czas
danej osoby zostaje spowolniony. Mi osobiście dźwięk
ten przypomina bardzo głośny szelest miętej folii
aluminiowej (takiej do gotowania). Inni ludzie
przyrównują go do odgłosu chlupotania wody
w czyichś gumowych butach, czy do odgłosu
wydawanego podczas kroczenia po wysokiej
(mokrej) trawie. Słyszy się go zwykle kiedy ciągle
się jeszcze śpi, jednak jest się już bliskim zbudzenia.
Po zbudzeniu się, dźwięk ten raptownie się
urywa - tj. urządzenia UFOnautów przywracają
wtedy normalną szybkość upływu czasu.
Jeśli czytelniku słyszałeś kiedyś taki głośny
szelest podczas swego snu, to oznacza że
jesteś obiektem eksperymentów UFOnautów -
a nie że stado myszy buszuje po Twojej
sypialni wyłącznie w chwilach kiedy śpisz.
Więcej na temat tego niezwykłego szelestu,
włącznie z opisem mechanizmu jego powstawania,
wyjaśnione jest w podrozdziale C1 z traktatu
[3b].
Dźwięk ten opisany jest również w punkcie
#B6 strony internetowej o wehikułach czasu.
#C2.
Używanie przez
UFOnautów
zarodników grzybicowych oraz wirusów do celowego zarażania wybranych ludzi:
UFOnauci mają okropnie szatański zwyczaj,
że kiedy im nie pasuje to co czynimy,
wówczas starają się znaleźć jakiś dobrze
ukryty krętacki sposób aby skutecznie powstrzymać owe działania.
W moim osobistym przypadku powstrzymywania
takiego często dokonują oni poprzez podsunięcie
mi nocami do pooddychania chmurek zarodników
jakiejś choroby grzybicowej. Objawy infekcji
owymi zarodnikami, są przy tym podobne
do objawów zwykłej grypy. Jednak jej leczenie
jest niemożliwe tymi samymi środkami jakimi
leczy się grypę. Faktycznie to środki przeciwko
grypowe jedynie pogarszają stan owej infekcji.
Na bazie moich dotychczasowych obserwacji,
posądzam że infekcja owa jest dokonywana
zarodnikami nieco podobnymi do słynnego
antraksu.
Nieco więcej na temat celowego zarażania
chorobami przez UFOnautów tych ludzi którzy
im jakoś podpadną, wyjaśnione zostało w
podrozdziałach VB3.2, VB3.3 i VB4.7
z tomu 17 monografii
[1/4],
a także w podrozdziale V8.3 z tomu 16 tej
samej monografii [1/4]. Z kolei konkretny
przykład przypadku takiego zarażenia
grzbicowego jaki ja sam doświadczyłem
omawiany jest w punkcie C2 z podrozdziału
A1 traktatu
[7/2].
Część D:
Skryte metody zgniatania postępowych idei, wiedzy
i wynalazków poprzez systematyczne mordowanie
i prześladowanie przez szatańskich
UFOnautów
indywidualnych twórców, badaczy, wnosicieli
postępu, itp.:
#D1.
Powstrzymywanie postępu na Ziemi za pomocą tzw. "przekleństwa wynalazców":
Owo "przekleńśtwo wynalazców" to nazwa
dla procesu systematycznego aczkolwiek
niewidzialnego wyniszczania oraz
prześladowania przez UFOnautów wszystkich
twórczych ludzi na Ziemi którzy dokonują
czegokolwiek co wnosi istotny postęp dla
naszej cywilizacji. Przekleństwo to najdokładniej
opisane zostało na odrębnej stronie internetowej o
ogniwach telekinetycznych.
Z kolei kilka przykładów konkretnych ludzi
których ja znałem a którzy zostali zgładzeni
za pomocą tego "przekleństwa" podanych
zostało na stronie o
Nowej Zelandii.
#D2.
Trzywymiarowe torturowanie osób wybranych przez UFOnautów do wyniszczania:
UFOnauci to ogromnie mściwe istoty. Nie
na darmo dawniej nazywano ich "diabłami"
oraz "Szatanem". Jeśli z jakichś powodów
wybiorą sobie kogoś do wyniszczania,
wówczas wyniszczania tego dokonują
w sposób ogromnie systematyczny,
chociaż doskonale ukryty. Ja nieustannie
mam okazję się przekonywać jak wyniszczanie
to wyglada. Wszakże z powodów jakie wspominam
w na początku części I tej strony, wyniszczaniu
temu jestem poddawany bez przerwy od tak
dawna jak tylko jestem w stanie sięgać pamięcią.
Streszczę więc tutaj pokrótce na czym wyniszczanie
to polega.
Niezaleźnie od powtarzanych cyklicznie zamachów
na życie - jakie opisuję z punkcie #D3 poniżej,
a także niezależnie od nieustannego przeszkadzania
we wszystkim co się czyni - zgodnie z zasadami
"przekleństwa wynalazców" opisanego w poprzednim
punkcie #D1, gro wyniszczających kogoś działań
UFOnautów można zdefiniować jako "3-wymiarowa
tortura". W podrozdziale VB3.2 z tomu 17
monografii [1/4] tą szczególną torturę opisałem
pod nazwą kompleksowego "prześladowania".
Generalnie tortura ta polega na sprawianiu
wyniszczającej osobie nieustającego bólu we
wszystkich 3 wymiarach w jakich wszyscy żyjemy,
tj. we wymiarze (1) fizycznym, (2) uczuciowym,
oraz (3) umysłowym. (Owe trzy wymiary opisałem
również na stronach internetowych o
totaliźmie, oraz o
prawach moralnych,
a także w podrozdziałach JE3 i JC11.8 monografii
[1/4]. Wymiary te wynikają z faktu, że zgodnie z
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
my żyjemy aż w trzech światach naraz, tj. w
(1) naszym świecie, (2) przeciw-świecie, oraz
(3) świecie wirtualnym. W każdym zaś z owych
światów nasze procesy życiowe manifestują się
w odmienny sposób, przez nas będąc odbierane
właśnie jako procesy (1) fizyczne, (2) uczuciowe,
oraz (3) inteligentne procesy umysłowe.)
Dla każdego z owych wymiarów UFOnauci
organizują zupełnie odmienne źródła bólu jakie
działają równocześnie jednak niezależnie od źródeł
bólu indukowanego w pozostałych wymiarach. Oto
przykłady takich niezależnych od siebie źródeł
bólu, jakimi w moim własnym przypadku UFOnauci
nieustannie zdają się mnie gnębić:
(i)
Ból fizyczny. Ten rodzaj bólu UFOnauci indukują
w naszym ciele fizycznym. Najczęściej taki nieustanny
ból fizyczny UFOnauci zadają mi poprzez skryte użycie
na mnie nocami swojej zbrodniczej medycyny - tak jak
to opisałem w punkcie #C1 powyżej. Kiedykolwiek więc
tylko mi się podgoi jakiś bolesny problem który UFOnauci
zadali mi nocą podczas poprzedniego uprowadzenia,
np. odbicie ciała pod moją stopą, wyrwanie dysku
z kręgosłupa, czy wzdłużne przecięcie paznokcia
na połowę, natychmiast UFOnauci zadają mi
nocą następne (inne) równie bolesne uszkodzenia
ciała. Przykładowo, podczas kolejnego nocnego
uprowadzenia albo wyrywają mi rękę ze stawu w
ramieniu czy nogę ze stawu biodrowego, albo wstrzeliwują
mi jakiś bolesny kryształek pod skórę, albo nadrywają
ścięgno, itd., itp. Praktycznie więc nieustannie jestem
poddawany najróżniejszym cierpieniom fizycznym.
Nie pamiętam też czasu kiedy nic dokuczliwego i
przeszkadzającego moim nieskrępowanym działaniom
by mnie właśnie nie bolało. Chociaż więc źródła bólu
zmieniają się nieustannie, UFOnauci czynią pewnym
abym jakiś rodzaj przeszkadzającego mi bólu
doświadczał praktycznie bez przerwy.
(ii)
Ból uczuciowy. Ten UFOnauci zadają równocześnie
z bólem fizycznym, jednak poprzez spowodowanie jakichś
innych zdarzeń które indukują tym razem cierpienia
uczuciowe. Jego przykładem może być zamordowanie
mojego ukochanego Teecee, opisane już w punkcie #B3
tej strony. Tyle że zamordowanie to było tylko
jednym wydarzeniem w całym łańcuchu nieustannego
uczuciowego torturowania mojej osoby jakie trwa przez
wiele ostatnich lat. Inne przejawy tego torturowania
obejmują nieustanne wysyłanie mi obraźliwych
emailów i listów, krytykowanie, obrażanie, wyszydzanie,
oraz obrzucanie mnie błotem na praktycznie
wszystkich forach dyskusyjnych i listach internetowych
w Polsce, nieustanne oskarżanie mnie o rzekome
popełnianie najróżniejszych moralnych lub
duchowych niecności czy organizowanie sekt
religijnych, upowszechnianie kłamstw na mój
temat, td., itp.
(iii)
Ból umysłowy. Ten UFOnauci indukują poprzez
najróżniejsze czysto umysłowe tortury. Tortury takie polegają
np. na nieustanym konfrontowaniu mnie z dowodami,
że wszelkie wysiłki jakie podejmuję są systematycznie
niwelowane. I tak moje wysiłki znalezienia pracy są
bezowocne, wszystkie moje strony internetowe są
sabotażowane i mają ograniczenie liczby odwiedzin,
wszystko co staram się zorganizować jest dezorganizowane,
itd., itp. Inne formy tortury umysłowej chętnie używanej
przez UFOnautów polegają na indukowaniu nieustannego
strachu. Z kolei taki strach wzbudzają oni np. poprzez
wysłanie emailów z pogróżkami i sugestiami
przygotowywania zamachu na życie, poprzez
stwarzanie nieustannych zagrożeń w miejscu
naszego zamieszkania, poprzez zagrażanie
zdrowiu i życiu tych których kochamy, poprzez
niszczenie bazy ekonomicznej naszego życia,
poprzez demonstracyjne sobotażowanie software
w komputerze jaki się używa oraz poprzez
demonstratywne przeredagowywanie lub
niszczenie w naszym komputerze togo co
już opracowaliśmy, nieustanne zastawianie
na nas najróżniejszych pułapek, itd., itp.
* * *
Zaiste, jest ogromnie trudno wytrzymać to
nieustanne torturowanie na tysiące dobrze
ukrytych sposobów. Przestaje mnie dziwić,
że owej diabelskiej okupacji i eksploatacji
Ziemi przez UFOnautów nie daje się nam zrzucić
z naszych grzbietów od początku osadzenia ludzkości
na naszej planecie. Wszakże w dotychczasowej historii
Ziemi ogromnie trudno znaleźć osoby które były
w stanie wszystko to znosić na dłuższą metę w imię
poprawy losu ludzkości.
#D3.
Aranżowanie przez UFOnautów śmiertelnych wypadków oraz skrytych zamachów na życie dla wnosicieli postępu:
Ich najlepszym przykładem może być śmiertelny
"wypadek" samochodowy jaki UFOnauci zorganizowali
dla światowej sławy badacza UFO, Profesora
John'a E. Mack'a, M.D., autora słynnej książki
[1T1] zatytułowanej: "Abduction -
human encounters with aliens", Ballantine
Books - a division of Random House, Inc., New York,
May 1995, ISBN 0-345-39300-7, Library of
Congress Card Number 93-38116, objętość
464 stron (obecnie dostępnej też w tłumaczeniu
na język polski, pod tytułem: "Uprowadzenia -
spotkania ludzi z kosmitami").
Szersze opisy wkładu poznawczego tego
Profesora, a także wypadku samochodowego
jakim UFOnauci go zgładzili, zaprezentowane
zostały na stronie internetowej o
ludobójcach,
a także w punkcie #C9 strony FAQ - częste pytania.
Osobiście gorąco polecam zapoznanie się z książką
[1T1] Profesora Mack'a. Dostarcza ona bowiem
jednego z najlepszych przeglądów materiału
dowodowego na okupację Ziemi przez UFOnautów.
Tyle tylko że Professor Mack niemal nigdy nie
interpretuje znaczenia zgromadzonego przez
siebie materiału dowodowego. Dlatego jego książkę
najlepiej jest czytać w powiązaniu z monografią
[1/4].
W 2005 roku bardzo długi wykaz badaczy UFO
systematycznie wymordowanych przez UFOnautów
podany był na angielskojęzycznej stronie internetowej
o adresie
rense.com/general64/liquid.htm.
W moim własnym przypadku doliczyłem się
niemal 30 "nieszczęśliwych wypadków", wszystkie
z których nosiły wszelkie cechy dobrze zakamuflowanych
zamachów na moje życie. Wszystkie one wykazywały
też cechy jakie są charakterystyczne dla zamachów
organizowanych przez UFOnautów. Niektóre z
owych wypadków omówiłem w monografii
[1/4] -
po przykłady patrz tam podrozdział A4 z tomu 1
(patrz tam punkty #2, #3, #77),
czy podrozdział VB4.5.1 z tomu 17.
#D4.
Sekretne uprowadzenie na zawsze ludzi niewygodnych dla UFOnautów:
Znaczna liczba ludzi jest uprowadzana
sekretnie przez UFOnautów na zawsze.
Niestety, większość takich uprowadzeń
UFOnauci tak organizują, że wyglądają
one jak przypadkowe zaginięcia, wypadki,
utonięcia, itp. Tylko w bardzo nielicznych
przypadkach wszystkie dane wskazują
na to że jakieś zniknięcie na zawsze
spowodowane było właśnie uprowadzeniem
do UFO.
Przykładem jednego z takich uprowadzeń na
zawsze jest los tzw. "Sandringham Company".
Mianowicie w 1915 roku, pod Gallipoli (Turcja),
UFO wzbudziło silną żółtą mgłę, w którą na oczach
licznych świadków wmaszerowała cała owa kompania
wojska, aby nigdy nie być już widziana ponownie.
Los owej kompanii opisany został w podrozdziale
VB4.5.1 z tomu 17 monografii
[1/4].
Szerszy opis zniknięcia owej kompanii zawarty jest
także w punkcie #7 (ze wzmianką w #2) strony internetowej o
chmurach UFO.
Innym przykładem podobnego uprowadzenia
przez UFO na zawsze były losy Nowozelandczyka
o nazwisku Patrick Fisk. Mieszkał on w miejscowości
Oropi - 10 km od Tauranga. W dniu 5 grudnia
1956 roku udał się on samochodem służbowym
na delegację. W miejscu lokalnie znanym
jako "The Summit", jakie znajdowało się
na przełęczy pomiędzy Te Whaih oraz
Ruatahuna, zatrzymał się na chwilkę przy drodze
aby zjeść kanapki które przygotowała mu żona.
Nadgryzioną kanapkę i otwarty termos z
herbatą znaleziono potem na siedzeniu
jego samochodu. On sam zniknął bez
zostawienie jakichkolwiek śladów.
Znamienną cechą jego przypadku było,
że - jak to zawsze ma miejsce w sprawach
w które wmieszani są UFOnauci, wszystko
w śledztwie na jego temat tajemniczo się
kićkało. Przykładowo wszelkie policyjne akta
jego sprawy zniknęły - podobno w wyniku pożaru.
(Zniknięcie jego akt przypomina mi podobne
wykradzenie przez UFOnautów mojego dobrze
strzeżonego artykułu naukowego o kostce Rubika 4x4=16,
opisane dokładniej we wstępie #A1 do strony o układaniu kostki Rubika 4x4=16.)
Streszczenie sprawy zaginięcia Pana Fisk opisane
jes